O nie! Ja rozumiem, że mocno wygórowane ceny artykułów dziecięcych bazują przede wszystkim na stwierdzeniu "Jak to... dla DZIECKA pani nie kupi ???" - "KUPIĘ !" Ale bez przesady!
Wczoraj oglądałam w sklepie tzw. "rożek". Cena NIEBOTYCZNA (nie wiedzieć czemu). Abstrahując od faktu, iż wszystkie, które widziałam są zrobione "na jedno kopyto" (to by tłumaczyła pogłoska, iż podobno w Polsce większość producentów zaopatruje się w materiały w jednej hurtowni), to jeszcze jakość (w porównaniu do ceny) pozostawia wieeele do życzenia.
Powyższe zdarzenie zmobilizowało mnie do przygotowania własnej "rożkowej" wersji. Kawałek cienkiego polaru, flanelowa pielucha :) i wkład. Oto i rzeczony ROŻEK:
Całkiem przypadkiem wyszła mi cieplutka wersja zimowa:
... a jak się dziecku
nie spodoba,
to rożek stanie się
kocykiem, i już :)
W zasadzie jestem
nawet zadowolona,
że tak wyszło.
Mam teraz swój
własny "rożek"
no...tzn. Bąbla :)))