o mnie

Moje zdjęcie
Częstochowa, Poland
Hobby to ważna rzecz. W związku z licznymi pasjami, które się do mnie przyplątały i nie chcą puścić, doszłam do wniosku, że ktoś w końcu powinien wynaleźć sen w pigułce. Wtedy miałabym więcej czasu na realizowanie swoich pomysłów, które wciąż kotłują mi się w głowie. Na razie musi mi wystarczyć tyle wolnego ile mam :) KONTAKT: marta.mojepasje@gmail.com

RYSki - rysunkowe cuda!

RYSki - rysunkowe cuda!

Ostatnie posty

środa, 30 stycznia 2013

* jeż

Czasem tak mam, że patrząc na przedmioty codziennego użytku, wyobraża mi się dla nich zupełnie inne przeznaczenie, niż to, które podają na metce :) I tak było tym razem. Włochata myjka w sklepie "za 4 zł"od razu do mnie "przemówiła"! Nie ma się co rozpisywać...

... oto ma wizja - PAN J:)






Idzie jeż, idzie jeż ...

piątek, 18 stycznia 2013

* torba filcowa

Od dosyć dawna chorowałam na filcową torbę. Ponieważ ceny takich toreb skutecznie opóźniały podjęcie decyzji o zakupie, postanowiłam w między czasie spróbować skroić swoją własną. Taką zwykłą, prostą, A4. No i oczywiście z obowiązkowym elementem "vintage" (co w moim, może błędnym odczuciu, oznacza coś szarego bądź koronkowego :))) nic to, moje "vintage" - moje odczucia :) 

Torba utknęła na etapie 'bezrączkowej', ale wczoraj Nasz Synio z niekłamaną radością dostał się do mojej szuflady z tasiemkami, sznurkami itp. i zrobił efektownego "pilota", wyrzucając w ciągu 5 sek całą zawartość na ziemię... mi w drugą stronę zajęło to 10 minut... Ale nie ma tego złego, bowiem Staś kierowany wybornym gustem wygrzebał i zaczął przeżuwać z miną zdobywcy jakąś szarą tasiem. Po kilku próbach przekupstwa udało mi się ją odzyskać i umocować w miejscu przeznaczenia :) Przydała się również pewna "poduszkowa" koronka :) Ha! I torba gotowa!






Ale, ale! Ku mojej uciesze otrzymałam niedawno od hojnego Mikołaja drugą wymarzoną filcówkę! Prawdziwą, sklepową! :) Jest cudna! Zresztą sami zobaczcie:


___















... na prawdę nie wiem jak Djed Maroz mógł się domyśleć,
przecież nie zdążyłam wysłać listu... :)))

Tak czy siak - bardzo dziękuje :)

niedziela, 13 stycznia 2013

* pluszak - poduszkowiec

Drugi "obiecany sobie" piątek - działam!
 
W kątku pokoju postawiłam otrzymaną kilka dni temu od koleżanki torbę z kawałkami materiałów. W czwartek wieczorem Stasina wygrzebała rzeczone skrawki i podała mi jeden z nich, rozrzucając pozostałe spektakularnie po całym pokoju (to chyba jedyny moment, kiedy wydaje mi się, iż małe mieszkanie ma swoje plusy :) Cóż było robić, szmatka miała tak fikuśny kształt, że nie sposób było tego nie wykorzystać :) 

Nie nadawała się nawet do obróbki, tylko od razu poszła "pod igłę"...

tak...wiem... ciężko określić co to jest... :)
(na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, iż kształt temu czemuś nadał wygrzebany skrawek)
...ale zupełnie mi to nie przeszkadza, ponieważ...
... zdaje się, naszemu Dzieciu się spodobał ...
... polubił "to coś" bez względu na płeć i przekonania :)))

... tak czy siak, jakieś imię by się przydało, może coś podpowiecie? ...

sobota, 5 stycznia 2013

* puzzle dla malucha

Ponieważ namnożyło mi się obowiązków, których jakoś ostatnio nie ogarniam, postanowiłam wpleść jeszcze dodatkowo w mój tygodniowy "plan działań" kolejną pozycję :) TYLKO DLA MNIE. Taką swego rodzaju odskocznię od rzeczywistości, która jest (jak się okazało) lekiem na całe zło. W związku z powyższym postanowiłam ustanowić każdy piątkowy wieczór czasem SZYCIA! Z pełną premedytacją i poczuciem usprawiedliwienia będę ignorować wtedy wszelkiego rodzaju bałagany, posiłki czy inne zbędne czynności. 

Tak więc, w każdy (możliwy) piątek od 20:00 zaczynam 
SWÓJ RELAKS 
ot tak żeby nie zwariować i mieć na co czekać cały tydzień :) 

Jak postanowiłam tak zrobiłam! Ponieważ  na rozłożenie się z maszyną i wszelkimi posiadanymi materiałami na razie nie mam szans (no, chyba, że w łazience na podłodze mam wolne jakieś 0,5 m2) to dopadłam filc, który wyjątkowo dobrze znosi szycie ręczne :)

Miałam zrobić pacynki, ale z potrzeby chwili wpadł mi do łepetyny zupełnie inny pomysł. Ponieważ nasz Dzieć zaczyna odróżniać kolory (bądź też mi się wydaje ;), pomyślałam o najprostszych w świecie "kolorowych" puzzlach, które mam nadzieję będą poprzez zabawę pomagać w nauce:
Na wstępie zaprezentowałam naszemu Dzieciu puzzle w "nieładzie"
licząc na jego geniusz, który natychmiastowo miał się ujawnić i podpowiedzieć mu, że to układanka...
Dzieć bez specjalnej analizy wybrał jeden element, który niezwłocznie wsadził do paszczy
a w podzięce przyniósł mi swoją ukochaną rurę od odkurzacza...
...nie mam pytań... :)

 Dla wszystkich zainteresowanych
ułożone (przeze mnie ;) puzzle wyglądają tak:



**********************************************************

Spieszę dodać, iż przy tej okazji powołany do życia został jeszcze jeden zestaw tzw. "na potem"

  Najpierw powstał "całościowy obrazek filcowy":
  który został następnie poszatkowany na części...
 ... i rozczłonkowany :)


Tak, teraz już jestem pewna, iż uwielbiam pracę z filcem...
przede wszystkim dlatego, że wybacza i sprytnie ukrywa
wszelkie niedoskonałości "krawcowej" :)