o mnie

Moje zdjęcie
Częstochowa, Poland
Hobby to ważna rzecz. W związku z licznymi pasjami, które się do mnie przyplątały i nie chcą puścić, doszłam do wniosku, że ktoś w końcu powinien wynaleźć sen w pigułce. Wtedy miałabym więcej czasu na realizowanie swoich pomysłów, które wciąż kotłują mi się w głowie. Na razie musi mi wystarczyć tyle wolnego ile mam :) KONTAKT: marta.mojepasje@gmail.com

RYSki - rysunkowe cuda!

RYSki - rysunkowe cuda!

Ostatnie posty

sobota, 23 marca 2013

* QUIET BOOK 6#

quiet book #6
Ostatnimi czasy dosyć często zostaję zapytana, czasem żartobliwie a czasem na poważnie, dlaczego nie porzucę pracy i nie zacznę sprzedawać quiet books?..

Wobec powyższego odpowiadam: istnieją dwie główne przyczyny: 
  • pierwsza - lubię swoją pracę (a przynajmniej tak mi się jeszcze wydaje ;) 
  • druga (w zasadzie główna) - szycie książeczek w celach zarobkowych, ze względu na czasochłonność musiałoby przyjąć formę działalności charytatywnej, a na to mnie najzwyczajniej w świecie nie stać :) no, chyba, że wygram w totolotka :) 
Abstrahując od kosztów materiałów, tj. tasiemek, rzepów, wypełnień itp., które w naszym kraju są nie wiedzieć czemu horrendalnie drogie, wykonanie bezpiecznej i trwałej książeczki (co zawsze jest dla mnie priorytetem) wymaga niesamowicie dużych nakładów czasowych. 

Tak wiec dla ogólnego obrazu, wykonanie poniższej, raczej średnio skomplikowanej jeśli chodzi o przygotowanie, książeczki zajęło mi w sumie ok 6 roboczogodzin (!). Patrząc z boku, wydaje się być to niemożliwe - czemu aż tyle??? Myślę, że osobom, które szyją na co dzień i wiedzą ile pracy należy włożyć w odpowiednie przygotowanie nie trzeba tłumaczyć skąd to się bierze. 

Dla wszystkich pozostałych rozpatrzmy jedną stronę z prezentowanej poniżej nowej książeczki:
- wyciąć (w miarę równo ;) stronę
- uciąć tasiemki na promienie
- poprzypalać je z boków, żeby się nie pruły
- przyfastrygować do tasiemki
- uprasować możliwe elementy 
- wyciąć słońce
- przyszyć do słońca tasiemkę z "promieniami"
- wyciąć i przyszyć oczy oraz buzię
- przyszyć słońce do karty, itd...
Dosyć skomplikowaną operacją jest też wykonanie odpowiedniej okładki, która powinna być swoistą ozdobą książeczki :)

Chcąc aby dziecko miało dobrą i bezpieczną zabawę, każdy szew zakańczam potrójnym supłem. Często przeszywam daną rzecz podwójnie, żeby małym rączkom nie udało się czegoś urwać. Zamiast przyszycia na szybko guzika (jak to robią niektórzy handlarze zabawkami - o zgrozo! trochę fantazji!!!) przyszywam dokładnie materiałowe kółeczka tworzące oko (nie wiem czemu, ale właśnie ten element zabawki jest zazwyczaj skubany do żywego :) Wybieram materiały trwałe, które z reguły trudniej przyszyć niż np. cienki filc, itd... 

Sami więc widzicie, że chcąc utrzymać się z tworzenia takich książeczek, nie starczyło by na waciki. Co zupełnie nie znaczy, że nie będę ich tworzyć. Nie ma się co oszukiwać, wykonanie książeczki sprawia, że czuję się szczęśliwa, a to w zupełności wystarcza, żeby zabrać się do roboty. Dodatkowym bodźcem (śmiem twierdzić, że najważniejszym) jest radość osoby obdarowanej :) 

Tak więc - Mateuszku, książeczka frunie do Ciebie! Miała być prosta, boś jeszcze malutki, zawierająca tylko różnobarwne figury geometryczne... figury oczywiście są, ale troszkę do nich dodałam od siebie :):




 ...mam nadzieję, że się spodoba :)

wtorek, 19 marca 2013

* ślimak

Chciałabym zaprezentować mój "przedostatni" wyrób (ten "ostatni" zamieszczę już niebawem). Jak zwykle powstał z potrzeby chwili, a jest to - ŚLIMAK  :)
Szczerze muszę przyznać, iż wbrew moim przypuszczeniom okazał się być dosyć pracochłonną pracą, mimo niezbyt pokaźnych rozmiarów. 

Oto i on w całej krasie:

"ślimak, ślimak, pokaż rogi, dam Ci sera na pierogi" :)

niedziela, 10 marca 2013

* motyl

Ostatnimi czasy, ku naszej niekłamanej radości, nasz Dzieć zaczął przepadać za czytaniem książeczek. Co prawda jak na razie przy wykorzystaniu jakże potrzebnej umiejętności czytania rodziców, ale to nie zmienia faktu, że zainteresowanie literaturą jest ogromne. Tak więc na dzień dzisiejszy znam na pamięć już kilka dosyć popularnych wierszyków, których zapamiętanie te kilka lat temu (tj. w szkole podstawowej ;)  sprawiało mi nie wiedzieć czemu ogromną trudność :) Przy okazji poznawania wytworów współczesnych wydawnictw, Stasina zwraca oczywiście uwagę na wszelakie dobro pojawiające się na kartach czytanych książeczek. Ku mojemu zdziwieniu, na prawie każdej stronie, prawie każdej książeczki, pojawiają się stadami bądź w pojedynczych jednostkach MOTYLE. Nawet nie zwróciłabym na to uwagi, ale wprawne oko naszego młodego czytelnika wyłapało te detale bezbłędnie. 

Z tej oto przyczyny powstał nowy Projekt "Motyl". Oto i on:





Teraz podczas czytania książeczek, motyl fruwa obok nas :)


* misz masz


Witooojcie :) 
Tym razem kilka drobiazgów, które w końcu doczekały się "publicznego wystawienia". Pogoda ostatnio coś nie nastraja na dłubanie... wciąż pada i jest szaro..brrr.. spać się chce i tyle :(    Weny mi brak, więc skupię się na zdjęciach :)

Oto Pan Felek we własnej osobie...
i brzuszek jego :)
   Wykonała się również łódeczka, dryfująca po wzburzonych wodach kocyka...

oraz Skarpetkowy Stworek

Ponadto prezentuję wygrzebanego z dna pudła - myszona :)




Lecę kończyć to co zaczęłam - ale o tym w następnym poście :)