o mnie

Moje zdjęcie
Częstochowa, Poland
Hobby to ważna rzecz. W związku z licznymi pasjami, które się do mnie przyplątały i nie chcą puścić, doszłam do wniosku, że ktoś w końcu powinien wynaleźć sen w pigułce. Wtedy miałabym więcej czasu na realizowanie swoich pomysłów, które wciąż kotłują mi się w głowie. Na razie musi mi wystarczyć tyle wolnego ile mam :) KONTAKT: marta.mojepasje@gmail.com

RYSki - rysunkowe cuda!

RYSki - rysunkowe cuda!

Ostatnie posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lutego 2016

tekturowe miny

Zastanawialiście się kiedyś jak dziecku wytłumaczyć o co chodzi w mimice, wyrazie twarzy, przekazie niewerbalnym... Ja wpadłam na pomysł przygotowania twarzy,  której elementy można dowolnie zmieniać / układać. Chciałam wytłumaczyć  naszemu malcowi jak można robić różne miny. Że taka twarz może być radosna a za chwilę smutna, sympatyczna i skrzywiona. Dzieć był bardzo zdziwiony jak to się dzieje, ze to samo oko może być okiem radosnym i zdenerwowanym.




Po zabawie pobiegliśmy do lustra "stroić miny" :D

wtorek, 22 grudnia 2015

tekturowy domek z windą

W końcu udało nam się zakupić brakujące meble. Po przejściu przez rożne klimaty cenowe, jakościowe, etc. powróciliśmy do opcji IKEA... W związku z dosyć sporą ilością elementów, zebrała nam się taka sama (lub większa) ilość kartonów. Dzieć nasz będąc nauczonym, iż z wszystkiego da się coś fajnego zrobić, jakoś dziwnie często się kręcił w dużym pokoju, gdzie skręcaliśmy meble. W pierwszej chwili pomyślałam, że zwabiły go dość nietypowe "wiązanki" jakie zdarzało nam się mimochodem rzucać...ale okazało się iż nie było to główną przyczyną, a przynajmniej tak mi nam się zdawało... Cichaczem zajrzałam do małego pokoju i mym oczom ukazał się gigantyczny STOS KARTONÓW blokujący jakąkolwiek możliwość wejścia do pokoju. Podczas naszej nieuwagi Dzieć skrzętnie wynosił pozyskane tekturowe "deski" do swojego pokoju, twierdząc iż są mu niezbędne do funkcjonowania :D










 W zasadzie miał nieco racji, bo tektura superowa, a powstało z niej kilka fajnych rzeczy.

W większości kartonów znajdowały się twarde grube tektury - przekładki, z których zrobiliśmy dom z windą i zjeżdżalnią do spuszczania ładunków: 
   
Całość została odpowiednio udekorowana:
tył:
...i przód (jeszcze bez windy):
 
przymiarka do "windowania":
 
a tu już z wciąganą windą:



Parter - garaże:
Pierwsze piętro - mieszkalne:
Auta z ładunkiem są wciągane windą na piętro trzecie...

...przejeżdżają na druga stronę...
...i zrzucają turlający się ładunek do kontenera...

Dodatkowo pozostałą tekturę pocięliśmy na małe "cegły" i uczyliśmy się budować mur, wykorzystując domowej roboty klej z mąki ziemniaczanej, który przygotowywaliśmy chyba z pół godziny zastawiając blat coraz to nowymi kubkami z za gęstym lub za rzadkim GLUTEM :) [dobranie odpowiednich proporcji okazało się sporym wyzwaniem... a trzeba było zrobić po prostu kisiel z papierka :) ]
 


Mam nadzieję, że nasze wykorzystanie odpadowej tektury się Wam spodobało :) Jeszcze dorobiliśmy sobie do tego zestawu blok mieszkalny :)

  

wtorek, 15 grudnia 2015

gra planszowa

A my nadal konkursowo :) Tym razem tematem była "ręcznie przygotowana gra planszowa". co prawda wstępnie miałam szalony pomysł na przygotowanie gry formatu A0, z górami, tunelami itp... ale plany te należało nieco zweryfikować ze względów logistycznych i czasowych. Pozostaliśmy przy pomyśle wykorzystania odpadowych tekturek z innej gry planszowej, które znakomicie posłużyły za ściany domu z oknami :) Wpisało się to znakomicie w nasz projekt GRA nazwany "MÓJ DOM", ze względu na to, iż wszystkie pytania dotyczą tematów domowych.

Ściany domu przygotowaliśmy z kolorowych papierów i tekturowych ramek:
 Następnie zostały one ze sobą połączone:


Środek składał się z 3 plansz + plansza opisowa:


Po złożeniu gra prezentowała się jak poniżej
(wersja złożona):



 


 

piątek, 18 września 2015

* z papierowych odpadów

Tak... wiem... zbieranie rolek po papierze toaletowym w "pomieszczeniu odosobnienia" może wywoływać u niektórych odwiedzających nasza ubikację uśmiech na twarzy oraz krępujące uczucie lęku przed tym, aby gospodarzowi nie dać odczuć, iż uważa się, że jest nieco niezrównoważony :)

A niech sobie mówią :) 

Ja tam swoje wiem. GARAŻ z "toaletnych" rolek ma wzięcie, i to mnie  cieszy najbardziej :) Trochę taśmy klejącej, mazaków, naklejek i GOTOWE ! :)




nie ma się co rozdrabniać nad opisami :)  
rolka do rolki i ...mamy GARAŻ :D

A z pudełek po zapałkach można łatwo zrobić
BLOK MIESZKALNY, SKARBIEC, PRZECHOWALNIĘ, etc.


U nas nic się nie marnuje :D

(pamiętajcie tylko, żeby BARDZO DOKŁADNIE zakleić tzw. "draski")

wtorek, 17 marca 2015

* wyrzutnia

Jeśli posiadacie kawałek twardego kartonu, gumkę recepturkę i ołówek, zapraszam do przygotowania WYRZUTNI! 





Nabojami mogą być różne przedmioty, oczywiście takie, 
które nie zrobią krzywdy będącym pod obstrzałem :)
U nas rolę tą pełniły małe żołędzie :)

Aby uchronić ściany, pluszaki i domowników przed ostrzałem, można stworzyć specjalną planszę do celowania :)
 gdzie w zależności od odległości zdobywa się różną ilość punktów:


U nas zabawa okazała się być trafioną, o czym świadczy fakt, iż  zajęła uwagę Stasia na dosyć długo :)


Przydały się też wyszperane gogle narciarskie :)
Bezpieczeństwo przede wszystkim! :)

Mama pod ostrzałem :)








piątek, 13 marca 2015

* ciało

No i dopadło nas choróbsko... 2 tygodnie siedzenia w domu i nudy... NUDY?!? eee, raczej nie :) ten czas starałam się wykorzystać jak najlepiej na wspólną naukę/zabawę. Chciałam podzielić się z Wami kilkoma pomysłami... zawsze to jakaś konkurencja dla "odmóżdżających" bajek z TV...
 
Do zabawy potrzebny jest duuuży karton (albo posklejane mniejsze), mazaki, kredki, naklejki, etc. no i oczywiście Dzieć. Rzeczonego Dziecia kładziemy na kartonie i obrysowujemy orzymując człowieczy kształt. W dalszej kolejności zajmujemy się umpiększaniem. My obdarzyliśmy naszego "ludka" ubrankiem, które przyozdobiliśmy różnymi wzorami oraz zwizualizowaliśmy co też pożarł na kolację :)





a na kolację było jajko sadzone i jabłko :)
 
Można się też zamienić rolami i poprosić aby Dzieć obrysował rodzica czy pluszaka.
Zabawa była przednia!

piątek, 6 marca 2015

* wyklejanki reklamowe

Staś, jak pewnie większość maluchów ma w zwyczaju kolekcjonować rozrzucane po całej klatce gazetki reklamowe. Ponieważ zazwyczaj jest ich dosyć sporo, próbuję delikatnie odradzić mu tą formę prezentu "dla Mamy i Tatika"... Ostatnim razem zdziwił się ponieważ cała sterta gazet w jego rękach  nie wywołała u mnie rutynowego komentarza: "Staaasiuuu... nie bierz tego"... A wszystko dlatego, iż wpadł mi do głowy pomysł na wykorzystanie tego jakże barwnego papierowego "spamu".

Ponieważ Dzieć lubi ciąć, rwać, kleić itp. pomyślałam, iż możemy to wykorzystać w zabawie "Czy wiesz co gdzie powinno się znajdować w domu?".

Na tylnej stronie starych plakatów wyrysowałam różne "sprzęty" jak: stół, lodówka, szafa, łazienka, etc. Staś wycinał wszelkie znalezione w gazetkach "towary". Zadaniem było przylepienie wyciętych rzeczy w odpowiednich miejscach.

Co prawda nieco nieudolnie i pokracznie to wygląda, ale nie o to przecież chodzi. Nie wszystkie dzieci mają pokłady cierpliwości, które wykorzystują kiedy rodzić przygotowuje zabawę... Nasz Dzieć ma ich minimalne ilości, w związku z czym tempo wyjaśnienia "o co chodzi" musi być dosyć szybkie, dlatego też rysunki są nieco nieprecyzyjne :)

Nic to, ważne, że fantazja pracuje! :)

 

Do utworzonych obrazków można śmiało wymyślać przeróżne historie, 
np. o tym jakie zakupy należy zrobić, czego brakuje w szafce do przyrządzenia jajecznicy, itp.

środa, 29 stycznia 2014

* rakieta

Ostatnio okazało się, iż nasz Dzieć bezczelnie szybko nauczył się obsługi telefonu (niestety mojego...), który do pewnego momentu był tzw. "owocem zakazanym". Do momentu, kiedy jak to zazwyczaj - zwyciężyła wygoda... Niestety nie można mieć wszystkiego: i posprzątanej kuchni i "zabawionego" dziecka. Jednak dzięki obecnej technice udaje się to w pewnym sensie pogodzić. Tak więc Dzieć został obdarzony (nieco na wyrost) zaufaniem i dostał ograniczony akces do pewnych dziecięcych aplikacji. Niestety proces poznawczy dosyć szybko nabrał zawrotnego tempa, o czym zorientowałam się, kiedy usłyszałam, że nasza niewinna Stasina "młuci" bajki na Jutubie (!!?!!)... no, zawsze to lepiej niż jakby zamawiał czołg na allegro... 

I co? I tak już zostało - ja ogarniam kuchnię a w tym czasie Dzieć ogarnia bajki, rzucając mi od niechcenia co jakiś czas kontrolne spojrzenia z kuchennego fotelika. 

Ostatnio po obejrzeniu 78 raz pewnej wywołującej u mnie już torsje bajki, Dzieć zapragnął stać się posiadaczem RAKIETY. A ja, jako zgodny, dobrze wychowany i uczynny rodzic :))), licząc naiwnie na nadchodzące minuty, godziny, ba - DNI (!) ciszy, postanowiłam spełnić jego życzenie (czyt. żądanie). 

Tak więc, jest i rakieta!...
Ciszy niestety nadal brak... :D



Trochę po czasie... dokładam małe DIY: