o mnie

Moje zdjęcie
Częstochowa, Poland
Hobby to ważna rzecz. W związku z licznymi pasjami, które się do mnie przyplątały i nie chcą puścić, doszłam do wniosku, że ktoś w końcu powinien wynaleźć sen w pigułce. Wtedy miałabym więcej czasu na realizowanie swoich pomysłów, które wciąż kotłują mi się w głowie. Na razie musi mi wystarczyć tyle wolnego ile mam :) KONTAKT: marta.mojepasje@gmail.com

RYSki - rysunkowe cuda!

RYSki - rysunkowe cuda!

Ostatnie posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry i zabawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry i zabawy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 marca 2016

"ŚCIEŻKA" sensoryczna

Swego czasu otrzymałam w podarunku wąski długi kawałek przesoczyście zielonej wykładziny... nie było opcji, żebym ją wyrzuciła... Nie wiem do dziś czemu zdecydowałam się pracować z tak ciężkim do obróbki materiałem... palce pokłute do krwi, igły połamane... ale się zawzięłam i postanowiłam przekształcić tą zieloną materię w matę sensoryczną. Mata jest dosyć długa i składa się z szeregu różnych elementów, które można poznawać za pomocą dotyku. Zdjęcia niestety nie oddają jej uroku :(






Polecam takie zabawy wszystkim maluchom. 
Dużo szybciej i w bezpieczny sposób można zapoznać się z otaczającym nas światem :)

niedziela, 21 lutego 2016

tekturowe miny

Zastanawialiście się kiedyś jak dziecku wytłumaczyć o co chodzi w mimice, wyrazie twarzy, przekazie niewerbalnym... Ja wpadłam na pomysł przygotowania twarzy,  której elementy można dowolnie zmieniać / układać. Chciałam wytłumaczyć  naszemu malcowi jak można robić różne miny. Że taka twarz może być radosna a za chwilę smutna, sympatyczna i skrzywiona. Dzieć był bardzo zdziwiony jak to się dzieje, ze to samo oko może być okiem radosnym i zdenerwowanym.




Po zabawie pobiegliśmy do lustra "stroić miny" :D

wtorek, 22 grudnia 2015

tekturowy domek z windą

W końcu udało nam się zakupić brakujące meble. Po przejściu przez rożne klimaty cenowe, jakościowe, etc. powróciliśmy do opcji IKEA... W związku z dosyć sporą ilością elementów, zebrała nam się taka sama (lub większa) ilość kartonów. Dzieć nasz będąc nauczonym, iż z wszystkiego da się coś fajnego zrobić, jakoś dziwnie często się kręcił w dużym pokoju, gdzie skręcaliśmy meble. W pierwszej chwili pomyślałam, że zwabiły go dość nietypowe "wiązanki" jakie zdarzało nam się mimochodem rzucać...ale okazało się iż nie było to główną przyczyną, a przynajmniej tak mi nam się zdawało... Cichaczem zajrzałam do małego pokoju i mym oczom ukazał się gigantyczny STOS KARTONÓW blokujący jakąkolwiek możliwość wejścia do pokoju. Podczas naszej nieuwagi Dzieć skrzętnie wynosił pozyskane tekturowe "deski" do swojego pokoju, twierdząc iż są mu niezbędne do funkcjonowania :D










 W zasadzie miał nieco racji, bo tektura superowa, a powstało z niej kilka fajnych rzeczy.

W większości kartonów znajdowały się twarde grube tektury - przekładki, z których zrobiliśmy dom z windą i zjeżdżalnią do spuszczania ładunków: 
   
Całość została odpowiednio udekorowana:
tył:
...i przód (jeszcze bez windy):
 
przymiarka do "windowania":
 
a tu już z wciąganą windą:



Parter - garaże:
Pierwsze piętro - mieszkalne:
Auta z ładunkiem są wciągane windą na piętro trzecie...

...przejeżdżają na druga stronę...
...i zrzucają turlający się ładunek do kontenera...

Dodatkowo pozostałą tekturę pocięliśmy na małe "cegły" i uczyliśmy się budować mur, wykorzystując domowej roboty klej z mąki ziemniaczanej, który przygotowywaliśmy chyba z pół godziny zastawiając blat coraz to nowymi kubkami z za gęstym lub za rzadkim GLUTEM :) [dobranie odpowiednich proporcji okazało się sporym wyzwaniem... a trzeba było zrobić po prostu kisiel z papierka :) ]
 


Mam nadzieję, że nasze wykorzystanie odpadowej tektury się Wam spodobało :) Jeszcze dorobiliśmy sobie do tego zestawu blok mieszkalny :)

  

wtorek, 15 grudnia 2015

gra planszowa

A my nadal konkursowo :) Tym razem tematem była "ręcznie przygotowana gra planszowa". co prawda wstępnie miałam szalony pomysł na przygotowanie gry formatu A0, z górami, tunelami itp... ale plany te należało nieco zweryfikować ze względów logistycznych i czasowych. Pozostaliśmy przy pomyśle wykorzystania odpadowych tekturek z innej gry planszowej, które znakomicie posłużyły za ściany domu z oknami :) Wpisało się to znakomicie w nasz projekt GRA nazwany "MÓJ DOM", ze względu na to, iż wszystkie pytania dotyczą tematów domowych.

Ściany domu przygotowaliśmy z kolorowych papierów i tekturowych ramek:
 Następnie zostały one ze sobą połączone:


Środek składał się z 3 plansz + plansza opisowa:


Po złożeniu gra prezentowała się jak poniżej
(wersja złożona):



 


 

poniedziałek, 19 października 2015

* cudaki warzywne

W Staśkowym przedszkolu ogłoszono konkurs pt. "CUDAKI WARZYWNE". Oczywiście zgłosiliśmy swoje prace. Starałam się wybrać takie produkty, które moglibyśmy obrabiać wspólnie, bo takie też było założenie konkursu. Oczywiście bardziej niebezpieczne prace, np. te wykonywane przy użyciu noża pozostały w mojej gestii.  Dzieć dzielnie kleił "oka" i upiększał stworki. Efekty naszej pracy poniżej:
     1. Rodzina Kartoflaków

   2. Pan Koprowski
 
        3. Panna Kukurydzianka
        
         4. Łabędź Tykwiarz

Nie mogło zabraknąć również Pani Dyni, zwanej Żarłoczną Bertą :)
(pierwsza dynia nie doczekała i popełniła samobójstwo poprzez zgnicie:) 

Niestety sezon grzewczy niezbyt dobrze wpływa na trwałość takich stworków, toteż na drugi dzień niestety nasze wytwory nie były już "pierwszej świeżości" a po kilku musiały zostać zlikwidowane :)

Wszystkie  prace konkursowe były świetne :)

Udało się nawet wygrać nagrodę!!!






piątek, 18 września 2015

* z papierowych odpadów

Tak... wiem... zbieranie rolek po papierze toaletowym w "pomieszczeniu odosobnienia" może wywoływać u niektórych odwiedzających nasza ubikację uśmiech na twarzy oraz krępujące uczucie lęku przed tym, aby gospodarzowi nie dać odczuć, iż uważa się, że jest nieco niezrównoważony :)

A niech sobie mówią :) 

Ja tam swoje wiem. GARAŻ z "toaletnych" rolek ma wzięcie, i to mnie  cieszy najbardziej :) Trochę taśmy klejącej, mazaków, naklejek i GOTOWE ! :)




nie ma się co rozdrabniać nad opisami :)  
rolka do rolki i ...mamy GARAŻ :D

A z pudełek po zapałkach można łatwo zrobić
BLOK MIESZKALNY, SKARBIEC, PRZECHOWALNIĘ, etc.


U nas nic się nie marnuje :D

(pamiętajcie tylko, żeby BARDZO DOKŁADNIE zakleić tzw. "draski")

środa, 16 września 2015

* kółka do rzucania

Oj nieco zaniedbałam moje "pisanie"... co nie znaczy, że nic się u nas nie działo :) Dzieć nieco starszy... pluszaki poszły w kąt... ale naszczęście nasze zabawy godnie je zastapiły :)
 
W międzyczasie udało nam się powiększyć nieco powierzchnię mieszkalną, która została od razu "przywalona" moimi materiałami, filcami, tekturami i wszelkimi niezbędnymi akcesoriami do "tworzenia sztuki"... tzn. wszystkim co mój mąż zwie "rupieciarnią" :) Postaram się pokazać aranżację Staśkowego pokoju w najbliższym czasie :)
 
Dziś na szybko chciałam się z Wami podzielić pomysłem na zabawę banalną aczkolwiek wielce różnorodną i sprawiającą dużo radości jak się okazało.
 
Jakiś czas temu stojąc w kolejce do kasy w IKEA, rozglądałam się wokół skanując tzw. duperele stojące w pobliżu... obok mnie znajdowała się sterta szklanych misek, które były "poprzekładane" tj. zabezpieczone tekturowymi kółkami... :D oczy mi się zaświeciły widząc takie "cudeńka" :) Wzięłam do koszyka dla niepoznaki jedną miseczkę, a do tego... 12 kółek "bransoletek" :D
 
Pan Mąż dostał ataku śmiechu kiedy mnie zobaczył, ale będąc przekonana o słuszności swojego czynu zignorowałam tą "zaczepkę" :) Pani w kasie była nieco zdziwiona widząc mnie z zestawem "bransoletek" na całej długości mojej ręki ale nie zdecydowała się na komentarz :)
 
 
W domu podzieliłam kółeczka na 3 grupy.
Każdą oznaczyłam innymi symbolami,
aby trzy osoby mogły mieć swój własny zestaw.
 
Bawiliśmy się z Dzieciem świetnie: rzucaliśmy do celu, turlaliśmy "kto dalej", próbowaliśmy rzucić na określoną planszę... 




Polecam :)

niedziela, 26 kwietnia 2015

* lodowy experyment

Buro, ponuro i zimno... aż się z domu wychodzić nie chce... Zima minęła a nawet nie było jak ulepić prawdziwego bałwana, bo śniegu tyle co kot napłakał... Ale nie ma tego złego :) Przeglądając internet wpadłam na stronę przecudownej kobietki - Ewy i jej kreatywnych Dzieci, której wpisy zainspirowały moją ostatnio leniwie uśpioną wenę twórczości :) Jeden z nich, przypadł mi szczególnie do gustu :) Pomysł był w 10! Zabawa pochłonęła dobre 2 h i radości było mnóstwo! Sami zobaczcie:)

Dzień przed planowanym eksperymentem należy zamrozić w misce z wodą róóóóżniaste małe przedmioty (najlepiej plastikowe). 

Po wyjęciu z zamrażarki, pierwszą czynnością jest wydostanie bryły lodowej z miski. 

Nasza "zmarzlina" wyglądała tak:    (czyż nie cudna?:)
Celem zabawy jest poznanie skuteczności metod odzyskiwania zamrożonych rzeczy, poprzez wykorzystanie różnych przedmiotów:
młotek, śrubokręt, strzykawka z ciepłą wodą...
 

   

 Po niedługim czasie Dzieć wszedł w posiadanie pierwszych zdobyczy :) 
wydobycie niektórych wymagało nie lada wysiłku :)

  Ponieważ akcja zaczęła się nieco przeciągać, a łapki zaczęły nieco marznąć, skorzystaliśmy z pomocy "katalizatorów" :)



 Po eksperymencie, zgodnie stwierdziliśmy, iż królową "roztapiaczy" została gorąca woda :)