o mnie

Moje zdjęcie
Częstochowa, Poland
Hobby to ważna rzecz. W związku z licznymi pasjami, które się do mnie przyplątały i nie chcą puścić, doszłam do wniosku, że ktoś w końcu powinien wynaleźć sen w pigułce. Wtedy miałabym więcej czasu na realizowanie swoich pomysłów, które wciąż kotłują mi się w głowie. Na razie musi mi wystarczyć tyle wolnego ile mam :) KONTAKT: marta.mojepasje@gmail.com

RYSki - rysunkowe cuda!

RYSki - rysunkowe cuda!

Ostatnie posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torebki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torebki. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 marca 2015

* torba i piraci

Przy przegrzebywaniu mojej szafy z tzw. "skarbami" Bąbel wyciągnął jeszcze jedną "porzuconą" rzecz... kawałek sztruksowych spodni, a w zasadzie ich zadnią część z kieszenią :)  Kiedyś bardzo podobały mi się torby sztruksowe, a ponieważ w ogólnym ogóle torby uwielbiam, zaczęłam szyć kolejną z posiadanych skrawków. W międzyczasie jak zwykle przyszło mi 100 innych pomysłów do głowy i temat porzuciłam "na potem". Wczoraj w ramach spełniania dziecięcych chorowitkowych próśb dokończyłam uszytek, dołączyłam "ucha" i  mamy torbę "na piratów". 

Piraci w formie puzzli przyplątali się do nas  na gwiazdkę i szczerze dziękuje Gwiazdorowi, Mikołajowi czy innemu tam Dziadkowi Mrozowi za taki prezent, bo stał się on ulubioną zabawą rozwijającą kreatywność naszego dziecka. co prawda nieco pomogłam w tym temacie dorzucając od siebie różne "gadżety" jak tratwa, ognisko, beczki, armaty, filcowe ryby, itp..., ale czyż nie o to chodzi?:)

Rzeczeni piraci poniżej:
 
ognicho i kiełbaski muszą być! :)



tratwa, ryby i mapa skarbów na korku :)


A torba sama w sobie szyła się tak:
 




 sami widzicie, że to nic trudnego.
Dodatkowo to bądź co bądź recyklingowa akcja!

piątek, 18 lipca 2014

* plecak "Ciekawskiego Staśka"

Od dłuższego czasu mam wrażenie, że w naszym domu mieszka jeszcze jeden osobnik. Jest w zasadzie wszędzie. Do tej pory, po prostu było go słychać. Ale od dziś pojawił się również w wersji widzialnej. Chodzi o ciekawską małpkę o imieniu Dżordż, znaną jak mniemam większości rodzicom. Dżordżuch został niegdyś odkryty zupełnie przez przypadek, kiedy nasze dziecko wchodząc samowolnie w posiadanie mojego telefonu zaczęło przeglądać "You Tube"... 
I tak Dżordżuch stał się naszym domownikiem. Nie wiele się pomylę stwierdzając, że znam większość małpianych epizodów na pamięć w takim stopniu, że mogłabym je recytować, wiem, że to pewnie niepedagogiczne, ale ja też muszę kiedyś robić coś innego niż (wielce przyjemne swoją drogą ;) bawienie się z Dzieciem. Biorąc pod uwagę powyższe, zdarza się, iż korzystam z dobrodziejstw 21 wieku i od czasu do czasu udostępniam dziecku "do wglądu" bajki. 

Tak więc Dżordżuch stał się niemalże członkiem naszej rodziny (całe szczęście nie generuje śmieci, brudnych rzeczy i nie wyjada z lodówki). Niestety, jego przyjaciel Staś, pewnego dnia stanowczo zapragnął zabrać go na wycieczkę, co nieco skomplikowało nasz wyjazd, głównie dlatego, że Dżordż siedział wciąż w telefonie. Tak właśnie powstał pomysł przetransferowania małpki w nieco bardziej dostępne miejsce - na plecak :)

Plecaczek w pierwszym odruchu miałam uszyć sama, ale brak czasu szybciutko skierował moje kroki do sklepu sportowego, gdzie za "grosze" udało mi się kupić coś co przypominało plecak i stiuningować pod potrzeby Dziecia. 

Przy wykorzystaniu papieru transparentnego przygotowałam "naprasowanki", które umieściłam bezpośrednio na plecaku bądź na przygotowanych wcześniej kieszonkach.







Radość z Dżordżuchowego Plecaka - bezcenna :D

środa, 9 lipca 2014

* torebki dziewczyńskie

W końcu udało mi się jakoś wygrać z czasem i zająć się czymś, co mnie relaksuje i cieszy. Niestety permanentny brak czasu nie pozwolił mi na stworzenie nowych prac, ale może się jakoś w najbliższym czasie przeorganizuję i wygospodaruję chwilkę na przyjemności :) Na szczęście mam jeszcze kilka rzeczy, którymi nie zdążyłam się podzielić. 

Dziś przedstawiam kolejną sówkową torebkę. Nie wiem skąd ten motyw się wziął, ale mam wrażenie, że przyjął się wśród szyjącej społeczności znakomicie. Szczerze mówiąc, mi też przypadł do gustu, wobec czego postanowiłam go wykorzystać w następujący sposób:

TORBA _ 1: prezentowana już TUTAJ, ale dla przypomnienia...





TORBA _ 2

...niestety więcej zdjęć nie zdążyłam zrobić, ponieważ torebka została szybciutko sprezentowana :)



TORBA_3  POMARAŃCZÓWKA

co prawda bez sowy, ale za to z możliwością pokolorowania obrazka według własnego pomysłu, co zapewni 100% oryginalność :)

 























Pozdrowienia dla wszystkich wielbicielek toreb, torebek i torebeczek :)))

wtorek, 7 stycznia 2014

* torebeczka "różówka"

Skoro ostatnio było o torebkach, to pociągnijmy dalej :) Z wielką dozą radości, popełniłam "cukierkową" torebeczkę dla pewnej młodej damy, która jak dowiedziałam się z rodzicielskich przecieków, była na tyle zaaferowana torebką, iż postanowiła wybrać ją na towarzyszkę nocnych rozmyślań.

Rzeczona torebka jak na obrazkach. 
Temat przewodni: "sówki". 
Oczywiście - klasyczna "różówka" :D




 


Z pozdrowieniami dla Pani A. :)

niedziela, 5 stycznia 2014

* torebki "do ręki"

Muszę się pochwalić moimi wyczynami, ponieważ duma mnie rozpiera, bo oprócz tego, że sama je wymyśliłam, skroiłam i  uszyłam, to jeszcze mi się do tego baaardzo podobają :) 

Musicie wiedzieć, iż uwielbiam bawełniane koronki!!! Te, które uda mi się pozyskać (dziękuję wszystkim hojnym darczyńcom:) staram się wykorzystywać jedynie na "słuszne cele" (może to dlatego, że stanowią dla mnie coś najbardziej wartościowego wśród moich zbiorów materiałowych). Kiedy podglądam je przez szybę sklepu pasmanteryjnego znajdującego się nieopodal naszego domu, pragnę kupić je wszystkie :) Nie to, że mam pomysł na ich wykorzystanie :) Tak, po prostu, żeby mieć i móc się nimi cieszyć. Niestety ich ceny skutecznie chłodzą moje zapędy, co w zasadzie wychodzi mi chyba na dobre, ponieważ miejsce na moje "zbiory" po prostu najzwyczajniej w świecie się wyczerpało :)

Przepadam za łączeniem kolorów takich jak biały / czarny / szary. A kiedy występują w towarzystwie koronki - jestem wniebowzięta :) Z tego też powodu, kiedy listonosz przytargał zakupiony przeze mnie filc popełniłam (oczywiście w pewnym odstępie czasu) pięć torebeczek. Moje pomysły i ich realizacja poniżej:
 

TORBA 1:



 TORBA 2:
 

 TORBA 3:


 


zdjęcia robione z tzw. "ręki' nie mają prawa być dobrymi zdjęciami :)
ale nie można im odmówić, iż są niepowtarzalne i inne niż wszystkie :)

 TORBA 4 (aktówka A4):



 TORBA 5:




Mam nadzieję, że udało mi się przekonać choć kilka osób 
do "szarych" zestawów :)

piątek, 18 stycznia 2013

* torba filcowa

Od dosyć dawna chorowałam na filcową torbę. Ponieważ ceny takich toreb skutecznie opóźniały podjęcie decyzji o zakupie, postanowiłam w między czasie spróbować skroić swoją własną. Taką zwykłą, prostą, A4. No i oczywiście z obowiązkowym elementem "vintage" (co w moim, może błędnym odczuciu, oznacza coś szarego bądź koronkowego :))) nic to, moje "vintage" - moje odczucia :) 

Torba utknęła na etapie 'bezrączkowej', ale wczoraj Nasz Synio z niekłamaną radością dostał się do mojej szuflady z tasiemkami, sznurkami itp. i zrobił efektownego "pilota", wyrzucając w ciągu 5 sek całą zawartość na ziemię... mi w drugą stronę zajęło to 10 minut... Ale nie ma tego złego, bowiem Staś kierowany wybornym gustem wygrzebał i zaczął przeżuwać z miną zdobywcy jakąś szarą tasiem. Po kilku próbach przekupstwa udało mi się ją odzyskać i umocować w miejscu przeznaczenia :) Przydała się również pewna "poduszkowa" koronka :) Ha! I torba gotowa!






Ale, ale! Ku mojej uciesze otrzymałam niedawno od hojnego Mikołaja drugą wymarzoną filcówkę! Prawdziwą, sklepową! :) Jest cudna! Zresztą sami zobaczcie:


___















... na prawdę nie wiem jak Djed Maroz mógł się domyśleć,
przecież nie zdążyłam wysłać listu... :)))

Tak czy siak - bardzo dziękuje :)