o mnie

Moje zdjęcie
Częstochowa, Poland
Hobby to ważna rzecz. W związku z licznymi pasjami, które się do mnie przyplątały i nie chcą puścić, doszłam do wniosku, że ktoś w końcu powinien wynaleźć sen w pigułce. Wtedy miałabym więcej czasu na realizowanie swoich pomysłów, które wciąż kotłują mi się w głowie. Na razie musi mi wystarczyć tyle wolnego ile mam :) KONTAKT: marta.mojepasje@gmail.com

RYSki - rysunkowe cuda!

RYSki - rysunkowe cuda!

Ostatnie posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacyjne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacyjne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 marca 2016

"ŚCIEŻKA" sensoryczna

Swego czasu otrzymałam w podarunku wąski długi kawałek przesoczyście zielonej wykładziny... nie było opcji, żebym ją wyrzuciła... Nie wiem do dziś czemu zdecydowałam się pracować z tak ciężkim do obróbki materiałem... palce pokłute do krwi, igły połamane... ale się zawzięłam i postanowiłam przekształcić tą zieloną materię w matę sensoryczną. Mata jest dosyć długa i składa się z szeregu różnych elementów, które można poznawać za pomocą dotyku. Zdjęcia niestety nie oddają jej uroku :(






Polecam takie zabawy wszystkim maluchom. 
Dużo szybciej i w bezpieczny sposób można zapoznać się z otaczającym nas światem :)

niedziela, 21 lutego 2016

tekturowe miny

Zastanawialiście się kiedyś jak dziecku wytłumaczyć o co chodzi w mimice, wyrazie twarzy, przekazie niewerbalnym... Ja wpadłam na pomysł przygotowania twarzy,  której elementy można dowolnie zmieniać / układać. Chciałam wytłumaczyć  naszemu malcowi jak można robić różne miny. Że taka twarz może być radosna a za chwilę smutna, sympatyczna i skrzywiona. Dzieć był bardzo zdziwiony jak to się dzieje, ze to samo oko może być okiem radosnym i zdenerwowanym.




Po zabawie pobiegliśmy do lustra "stroić miny" :D

niedziela, 26 kwietnia 2015

* lodowy experyment

Buro, ponuro i zimno... aż się z domu wychodzić nie chce... Zima minęła a nawet nie było jak ulepić prawdziwego bałwana, bo śniegu tyle co kot napłakał... Ale nie ma tego złego :) Przeglądając internet wpadłam na stronę przecudownej kobietki - Ewy i jej kreatywnych Dzieci, której wpisy zainspirowały moją ostatnio leniwie uśpioną wenę twórczości :) Jeden z nich, przypadł mi szczególnie do gustu :) Pomysł był w 10! Zabawa pochłonęła dobre 2 h i radości było mnóstwo! Sami zobaczcie:)

Dzień przed planowanym eksperymentem należy zamrozić w misce z wodą róóóóżniaste małe przedmioty (najlepiej plastikowe). 

Po wyjęciu z zamrażarki, pierwszą czynnością jest wydostanie bryły lodowej z miski. 

Nasza "zmarzlina" wyglądała tak:    (czyż nie cudna?:)
Celem zabawy jest poznanie skuteczności metod odzyskiwania zamrożonych rzeczy, poprzez wykorzystanie różnych przedmiotów:
młotek, śrubokręt, strzykawka z ciepłą wodą...
 

   

 Po niedługim czasie Dzieć wszedł w posiadanie pierwszych zdobyczy :) 
wydobycie niektórych wymagało nie lada wysiłku :)

  Ponieważ akcja zaczęła się nieco przeciągać, a łapki zaczęły nieco marznąć, skorzystaliśmy z pomocy "katalizatorów" :)



 Po eksperymencie, zgodnie stwierdziliśmy, iż królową "roztapiaczy" została gorąca woda :) 







* zgaduj zgadula

Dziś chciałam Was zachęcić do wykonania domowej sensorycznej "zgaduj zgaduli". Zabawa polega na odgadnięciu wykorzystując jedynie zmysł dotyku, jaki przedmiot został ukryty w pudle. Bardzo łatwo taką zabawkę przygotować, a frajdy co niemiara! Dlatego też ogromnie zachęcam do działania.

Nasza "zgaduj zgadula" została przygotowana ze starego pudła i niepotrzebnej koszulki (mamy z Dzieciem nadzieję, że tata się nie zorientuje :)  Rękawki odcinamy ale nie wyrzucamy, bo się przydadzą.

 

Pudło owijamy koszulką (materiałem), robimy dziury, 
a następnie doszywamy rękawki.

Teraz pozostaje tylko cichaczem umieścić w środku różne przedmioty 
(jeśli dziecko jest małe, to najlepiej takie, które zna).

Kiedy przedmioty już schowane, 
przystępujemy do grzebania i zgadywania! :)

"...mamuń... a jak mnie coś tam ugryzie???"

JEEEEEST!!!!!!!!!!!!

piątek, 13 marca 2015

* ciało

No i dopadło nas choróbsko... 2 tygodnie siedzenia w domu i nudy... NUDY?!? eee, raczej nie :) ten czas starałam się wykorzystać jak najlepiej na wspólną naukę/zabawę. Chciałam podzielić się z Wami kilkoma pomysłami... zawsze to jakaś konkurencja dla "odmóżdżających" bajek z TV...
 
Do zabawy potrzebny jest duuuży karton (albo posklejane mniejsze), mazaki, kredki, naklejki, etc. no i oczywiście Dzieć. Rzeczonego Dziecia kładziemy na kartonie i obrysowujemy orzymując człowieczy kształt. W dalszej kolejności zajmujemy się umpiększaniem. My obdarzyliśmy naszego "ludka" ubrankiem, które przyozdobiliśmy różnymi wzorami oraz zwizualizowaliśmy co też pożarł na kolację :)





a na kolację było jajko sadzone i jabłko :)
 
Można się też zamienić rolami i poprosić aby Dzieć obrysował rodzica czy pluszaka.
Zabawa była przednia!

piątek, 6 marca 2015

* wyklejanki reklamowe

Staś, jak pewnie większość maluchów ma w zwyczaju kolekcjonować rozrzucane po całej klatce gazetki reklamowe. Ponieważ zazwyczaj jest ich dosyć sporo, próbuję delikatnie odradzić mu tą formę prezentu "dla Mamy i Tatika"... Ostatnim razem zdziwił się ponieważ cała sterta gazet w jego rękach  nie wywołała u mnie rutynowego komentarza: "Staaasiuuu... nie bierz tego"... A wszystko dlatego, iż wpadł mi do głowy pomysł na wykorzystanie tego jakże barwnego papierowego "spamu".

Ponieważ Dzieć lubi ciąć, rwać, kleić itp. pomyślałam, iż możemy to wykorzystać w zabawie "Czy wiesz co gdzie powinno się znajdować w domu?".

Na tylnej stronie starych plakatów wyrysowałam różne "sprzęty" jak: stół, lodówka, szafa, łazienka, etc. Staś wycinał wszelkie znalezione w gazetkach "towary". Zadaniem było przylepienie wyciętych rzeczy w odpowiednich miejscach.

Co prawda nieco nieudolnie i pokracznie to wygląda, ale nie o to przecież chodzi. Nie wszystkie dzieci mają pokłady cierpliwości, które wykorzystują kiedy rodzić przygotowuje zabawę... Nasz Dzieć ma ich minimalne ilości, w związku z czym tempo wyjaśnienia "o co chodzi" musi być dosyć szybkie, dlatego też rysunki są nieco nieprecyzyjne :)

Nic to, ważne, że fantazja pracuje! :)

 

Do utworzonych obrazków można śmiało wymyślać przeróżne historie, 
np. o tym jakie zakupy należy zrobić, czego brakuje w szafce do przyrządzenia jajecznicy, itp.

wtorek, 3 marca 2015

* Pani Kurka

Tak to czasem jest, że po pewnym czasie odnajdujemy, tzn. ja odnajduję :) różne rzeczy, które zaczęło się robić i z różnych przyczyn nie skończyło :) Ponieważ Dzieć w swoim "chaosie" zagląda we wszelkie możliwe kąty, wyszperał dzisiaj wykonaną dosyć dawno "Panią Kurkę" :) Brakowało jej jedynie "szlifów" ale ja, jak to ja oczywiście rzuciłam w kąt "na potem"... "Potem" = dzisiaj, co okazało się być dużo za późno na współpracę P. Kurki i Dziecia :)

A skąd P. Kurka się wzięła? 
Swego czasu, kiedy Stasina gustowała w nieco mniej rozwiniętych lekturach niż teraz, zakupiłam mu barwną, ładnie ilustrowaną książeczkę, niestety z niezwykle skąpą i ubogą treścią... Jedynie przez chwilę miałam wyrzuty sumienia po tym jak niezmywalnym markerem uzupełniłam wierszyk własną twórczością, co jak się okazało bardzo przypadło do gustu naszemu Dzieciu :) W celu lepszego zilustrowania przekazywanych treści przygotowałam "żywą" Panią Kurkę, która jak już pisałam odnalazła się nieco za późno... ale nic to :) Skoro się odnalazła, to prezentuję :)






...no, niestety, Pani Kurka się chyba już nie przyda, 
bowiem Dzieć śmiało liczy już do 20 
i nauka liczenia do  3 jakoś go nie fascynuje :)

niedziela, 30 marca 2014

* mata z domkami do fantazjowania

Post będzie długi, bo i robota była dłuuuga :) W zasadzie nie jest jeszcze skończona, ale na razie sił brak na wykańczanie. A ponieważ Dzieć zdążył już przejąć zabawkę na własność i pewnie dobrowolnie nie odda, więc aby ją ukończyć musiałabym mu ją potajemnie wykraść bądź wejść w otwarty konflikt i to najpewniej zbrojny :) Żadna z opcji szczerze mówiąc mi nie pasuje, więc zdaje się, że pozostanę przy wersji obecnej. W słuszności tej utwierdz mnie również fakt, iż patrząc na bawiącego się Stasia nie wygląda, aby mu czegokolwiek brakowało. Co więcej, podejrzewam, że na obecnym etapie "bycia na NIE" moja propozycja dorobienia brakujących dróg dla autek (bo tegoż detalu właśnie brakuje) spotkałaby się z nieznoszącą sprzeciwu odmową. Tak więc, zrelaksowałam się, popstrykałam zdjęcia tego co jest i postanowiłam wszystko Wam przedstawić.

Zapraszam serdecznie do naszego świata zabaw i przedstawiam: "MATĘ ZIELONĄ" (zdjęcia umieściłam w katalogu z taką właśnie nazwą, więc nie będę już kombinować i wymyślać pretensjonalnych, łapiących za serce określników :)

Mata Zielona jest sporawym prostokątnym kawałkiem zielonego grubaśnego filcu (podstawa) z przyszytymi dwoma budami i domkiem dla kota. Na jednym ze "skrajów" płynie rzeka, nad którą przerzucony został most a w pobliżu jest lądowisko dla helikoptera.  Pozostałe elementy są ruchome, ponieważ po 1: łatwiej je schować, a po 2 tak jest chyba lepiej, bo są mobilne i można je wykorzystywać również do innych zabaw. Elementy te to:
  • warsztat
  • butik z ubraniami
  • dom mieszkalny
  • zagroda dla zwierzaków
  • sklep z owocami (swoją drogą to nieco dziwne, że mamy "warzywniak" a o "owocniaku" nigdy nie słyszałam...)
Ponadto, mata wyposażona jest również w garaż, który pierwotnie miał być śmietnikiem, ale okazało się, że kosz który przygotowałam jest nieco... przewymiarowany :))) i tak właśnie śmietnik stał się garażem na jednoślady :) i w zasadzie chyba sobie chwali tą funkcję :)

Przejdźmy do prezentacji - całość wygląda tak:

WARSZTAT

SKLEP Z UBRANIAMI
 

DOM MIESZKALNY 
zdejmowane piętro, w środku obrazy najznamienitszych malarzy :) 


 




ZAGRODA dla ZWIERZAKÓW
 

"OWOCNIAK"

GARAŻ i KOSZ NA ŚMIECI

MOST na rzece...

LĄDOWISKO dla HELIKOPTERA

i ZABAWA:





 

Szczerze zachęcam do przygotowania takiej maty, co prawda w moim przypadku trwało to i trwało, ale możliwość obserwowania jak Dzieć się zatraca w świecie "zaczarowanego miasteczka" i wymyśla coraz to nowe sytuacje - pożary na rzece, ucieczki trzody z zagrody, pogonie z lassem i dźwigiem (?-być może do przytaszczenia krowy), segregację śmieci "wszystko do jednego wora" (czyli jak w rzeczywistości) itd... - daje mi radość nie do opisania!